Stare gwizdki nie rdzewieją…

                W sobotę 16 listopada o godzinie 13:30 i 14:00 rozpoczną się mecze w Żarnowcu i w Chechle. Oczy całej naszej sędziowskiej społeczności zwrócone będą na czterech ludzi. Chłopcy z olkuskiego Kolegium z ogromną pasją w oczach wybiegną na murawy po raz „enty”.

Liście z drzew spadają masłem na dół…”. Jedenasty miesiąc roku – listopad, szesnasty dzień miesiąca – sobota. Tego dnia czwórka naszych sędziów wybiegnie na swoje jubileuszowe mecze. Dla najmłodszego z całego kwartetu – Łukasza Piątka będzie to 500-tny raz. Koledzy Piotr Król i Jerzy Barczyk poprowadzą zawody po raz 1000-ny. 1500-tny raz na boisko wybiegnie Idzi Kucharczyk.

Moja mama, emerytowana nauczycielka matematyki zawsze powtarzała, że z liczbami się nie dyskutuje, zwłaszcza jeśli są tak niesamowite jak w przypadku naszych jubilatów.

Pierwszy z nich na kurs sędziowski przydreptał Kucharczyk. Był 1993 rok. Niespełna 20-letni wtedy Idzi bardzo szybko zdobył uznanie i szacunek w środowisku sędziowskim. Mocno szedł do przodu, a jego gwizdek rozbrzmiewał donośnie w każdym zakątku małopolski.

3 lata po nim w 1996 roku na kursie zameldował się Barczyk. Do tej pory świetny bramkarz. Człowiek, który prawie 20 lat stał między słupkami piłkarskiej świątyni Bydlina. Co takiego skłoniło Jerzego do zmiany fachu? Na moje pytanie odpowiada tylko tajemniczym uśmiechem spod wąsa.  W każdej plotce podobno jest trochę prawdy. Jedna z zasłyszanych plotek mówi, że w rundzie wiosennej sezonu 1994/1995 Jerzy grał mecz, w którym miały miejsce kuriozalne i dziwne decyzje sędziowskie. Postawa arbitra w tym spotkaniu, tak rozsierdziła bramkarza Bydlina, że postanowił zostać sędzią. Chciał koniecznie pokazać, że zna się na tym fachu lepiej i lepiej będzie to robił niż co poniektórzy. Tak Pan Jerzy bramkarz stał się Kolegą Sędzią Jurkiem.  Z korzyścią dla samego siebie (zdecydowanie odciążył doskwierające kolano) i Naszej Organizacji.

Kiedy ludzkość bała się zagłady, a wszem i wobec słychać było o zbliżającym się końcu świata – na kurs w Krakowie powędrował Piotr Król. Był magiczny 2000 rok. Piotrek żył sportem 24 godziny na dobę, dobrze zbudowany, wysportowany, w końcu student Akademii Wychowania Fizycznego. Jako, że ostatecznie końca świata nie było, w mieście królów Polskich szybko przebił się do kadry sędziów asystentów. Zadebiutował również w 4 lidze jako sędzia główny. Dużo było w tym szczęścia, ale szczęście sprzyja lepszym. Do Miechowa nie dotarła trójka sędziowska z Wadowic. Piotr stanął na wysokości zadania.  Z Kolegium Sędziów Olkusz połączyła go …żona. W kuluarach do dzisiaj z życzliwością śmieją się, że jest to pierwszy w historii organizacji sędzia, którego do związku zapisała żona. Jak dobrze, że w jego życiu pojawiła się Iwona. W 2007 roku została jego żoną, pieczętując tym samym transfer męża do Srebrnego Miasta. Pod szyldem KS Olkusz uzyskał awans do klasy okręgowej małopolski zachodniej. Spędził w niej 5 sezonów i został trenerem Olimpii Łobzów. Miłość do sędziowania jednak wygrała. Piotr powoli wraca na szczyt w hierarchii sędziowskiej i trenuje już tylko młodych adeptów sztuki piłkarskiej. Dla młodszych kolegów arbitrów jest przykładem i wzorem. Chcąc się rozwijać powinni czerpać garściami z jego wiedzy i doświadczenia.

Rok 2008 dał Naszemu Kolegium napływ świeżej krwi. Sędzią został Łukasz Piątek. Opromieniony sukcesem swojego wujka –  Piotra Musialika, który z powodzeniem prowadził zawody na szczeblu centralnym. Łukasz od samego początku wyróżniał się. Bujna fryzura z natłokiem kręconych loków na głowie – tak witał się ze swoimi pierwszymi meczami. W miarę upływu czasu zmieniała się fryzura i zmieniał się Łukasz jako sędzia. Dojrzał, sędziował coraz lepiej. Dzisiaj jest mocnym punktem naszego Kolegium. Nadal młody i perspektywiczny. Gdyby tylko zechciał odpuścić mu pech i ciut bardziej dopisało szczęście, to kto wie co przyniosą najbliższe sezony… .

Cała czwórka ma swoją odrębną i niepowtarzalną historię. Dzieli ich wiele: wiek, miejsce zamieszkania, praca, doświadczenie życiowe. Łączy niesamowita miłość do piłki i umiłowanie gwizdka. W dzisiejszych czasach kiedy młodzi ludzie nie garną się do sportu, a do sędziowania już prawie wcale są „towarem” na który trzeba dmuchać i chuchać. To Oni dzisiaj stanowią o sile Naszej Organizacji. Są przykładem dla młodych adeptów sztuki sędziowskiej, a w nas wszystkich budzą szacunek i podziw. Oprócz zdrowia, które jest niezbędne do czegokolwiek, w imieniu wszystkich olkuskich arbitrów życzę Wam Koledzy, żeby Wam się jeszcze chciało. Niech Wasza piękna, pełna pasji przygoda sędziowska trwa jak najdłużej.

W wolnej chwili mama rzuciła okiem na te liczby. Przyjmując średnio, że 1 mecz to 4 godziny (dojazd, 2 x 45 min + 15 min przerwy + powrót), Idzi Kucharczyk spędził na boisku 250 dni, Jurek z Piotrem po 167 dni, a Łukasz 83 dni. Jak mówiła mama z liczbami się nie dyskutuje. SZACUNEK PANOWIE!

                                                                                                                                          Sławomir Tomczyk

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply